Wspinanie i czytanie łączy jeszcze jedno: oba są samotne, ale nie osamotnione. Na ścianie jesteś tylko ty, lina i skała. W księgarni – ty, autor i słowa. A jednak w obu przypadkach gdzieś w tle istnieje wspólnota. Inni wspinacze, którzy pokonali tę samą drogę. Inni czytelnicy, którzy wzruszali się na tych samych stronach.

Opuszczasz księgarnię z torbą pełną książek. Masz w niej kilka nowych dróg do przejścia, kilka ścian do pokonania. Wracasz do domu, kładziesz je na półce – i wiesz, że one czekają. Jak nieprzebyte szlaki, jak dziewicze filary. Jutro zaczniesz pierwszą z nich.

Bo każda przeczytana książka to kolejna zdobyta ściana. A księgarnia? To najlepsze pole wspinaczkowe pod słońcem.